środa, 25 stycznia 2017

Amerykańska sielanka





Sielanka 
  • utwór literacki przedstawiający wyidealizowany obraz życia wiejskiego;
  • niczym niezmącone, pogodne, spokojne i beztroskie życie;
  • stan trudny do osiągnięcia, krótkotrwały, przerywany z impetem, brutalnie. Przesłodzona wersja ciszy przed burzą.
*będą spoilery. Małe, ale zawsze*



Kochający i zaradny mąż, oddana i troskliwa żona. Dzieci będące nośnikami wszelkich talentów i cnót. Wystawny i zadbany dom, elitarny krąg znajomych. Przyklejone uśmiechy, ciepłe uściski rąk i wymuszone serdeczności. Oto obraz modelowej amerykańskiej rodziny lat 50-60 ubiegłego wieku. Rodziny, której życie zdaje się być sielanką. "Zdaje się" jest słowem kluczem.

Oto rodzina Levov. On, Seymour (zwany „Szwedem”) to chluba miasta Naewark. Kiedyś uwielbiany przez rówieśników przystojny sportowiec, dziś nie mniej urokliwy przedsiębiorczy właściciel fabryki rękawiczek. Ona, Mary Dawn Dwyer, filigranowa piękność, była miss New Jersey, obecnie żona i matka rozporządzającą wiejskim domostwem ulokowanym w Old Rimrock. I córka, Merry. Oczko w głowie tatusia, bystra i grzeczna dziewczynka. Dawniej. Dzisiaj terrorystka odpowiedzialna za śmierć 4 osób. Wiecznie uciekająca przed sprawiedliwością Dźinistka. Osoba siejąca ferment w starannie wymyślonej sielance rodu Levov. Sielance, która jak się baczniej przyjrzeć nigdy prawdziwą sielanką nie była. Zdrady, konflikty na tle religijnym, brak międzypokoleniowego zrozumienia trawiły Levovów od lat. Z chwilą pierwszej eksplozji mydlana bańka pęka pokazując poranioną i nie potrafiącą dojść do ładu rodzinę, której problemy rozpoczęły się na długo przed wyczynem butnej nastolatki.

Rodzina ta stanowi trzon wydanej w 1997 roku i nagrodzonej Nagrodą Pulitzera powieści Amerykańska sielanka Philipa Rotha. Autor demaskuje mit amerykańskiej rodziny idealnej, pokazując, że nawet w kręgu osób pięknych i zamożnych, odnoszących sukcesy, których życie powinno przypominać tytułową sielankę, zdarzają się sytuacje dramatyczne, które skutecznie mogą zaburzyć ład (nawet jeśli jest on tylko pozorny). Roth nie przebiera w środkach robiąc z nastoletniej „córeczki tatusia” terrorystkę, która wypowiadając wojnę systemowi niszczy życie swoje i swoich najbliższych. Wstrząs jaki wywołała Merry pokazuje jak stopniowo wszyscy członkowie rodziny popadają w bezsilność, która nawet pomimo upływu lat nie ustępuje. Terrorystka popada ze skrajności w skrajność, Szwed biorąc na siebie winę za zaistniałą sytuacją popada w paranoję, a silna Dawn trafia do szpitala psychiatrycznego. A to dopiero początek zaburzeń, jakie zaczynają pojawiać się w rodzinie sportretowanej przez Rotha.

Jednak nie jest to wątek najważniejszy w książce. Jak już wspomniałam, tworzy on trzon, rusztowanie, na którym autor buduje znacznie szerszą i bardziej zaawansowaną opowieść. Nie jest to bowiem „Sielanka rodziny Levov”, lecz sielanka, której bohaterką jest Ameryka przełomu lat 60 i 70 minionego wieku. Nie bez powodu autor wybrał właśnie ten konkretny okres w czasie, są to lata niepokojów naznaczone nie tylko wojną w Wietnamie czy konfliktami na tle rasowym, ale również rozwojem intensywnych przemian w obrębie obyczajowości. To końcowe lata dominacji modelu typowej amerykańskiej rodziny. Coraz mocniej zaczyna rozwijać się pojęcie „nastolatka” i „młodzieży” (wcześniej, zwłaszcza przed II Wojną Światową człowiek z dziecka przeistaczał się prosto w osobę dorosłą, tworzącą własną rodzinę i utrzymującą się z własnych środków), kobiety porzucają jarzmo „gospodyni domowej” i ruszają na niezależny podbój świata, na dobre znika tabu związane z seksualnością. Sportretowana przez Rotha Ameryka stoi w rozkroku pomiędzy tradycyjnymi wartościami i zapisanym we krwi konserwatyzmem, a nowym, liberalnym podejściem do życia. Autor pokazuje to w książce nie tylko poprzez stworzenie odpowiedniego tła, ale również wkładając w usta bohaterów wypowiedzi dotyczące afery Watergate, czy głośnego wówczas filmu erotycznego Głębokie gardło. Nie mogło zabraknąć również niezwykle ciekawego komentarza dotyczącego związku Żyda z Chrześcijanką a także sięgających dalej uwag dotyczących religii i zmieniającego się podejścia do kwestii wiary nowego społeczeństwa Ameryki. 

Amerykańska sielanka to niezwykle interesująca wiwisekcja człowieka, rodziny i całego społeczeństwa. Frapująca nie tylko z powodu poruszającej tematyki, ale również sposobu, w jaki została przez Rotha stworzona. Ucieka on od chronologii, pozwala wątkom płynąć, czasami obłęd narastający wokół wydarzeń znajduje swoje ujście również w narracji. I chociaż czasami mnogość wątków i komentarzy nie związanych bezpośrednio z akcją może przytłoczyć, to są one na tyle ciekawe, że po chwili czytelnikowi te drobne dygresje przestają zupełnie przeszkadzać. Nie ma moralizowania, nie ma oceniania. Postaci i zdarzenia pojawiające się na kartach powieści są na tyle niejednoznaczne, że ocena słuszności postępowania każdego z bohaterów i rozgrywających się w książce wydarzeń należy tylko i wyłącznie do czytelnika. I choć od pierwszego wydania książki mija właśnie 20 lat, to problemy opisane przez Rotha pod koniec XX wieku pozostają wciąż aktualne. I to nie tylko w społeczeństwie amerykańskim.

Kończąc dodam tylko, że nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazało się właśnie nowe wydanie narodzonej powieści Rotha, a to z okazji zbliżającej się premiery jej ekranizacji w reżyserii Ewana McGregora. Jak poradził sobie z przeniesieniem na ekran tak skomplikowanego, głębokiego i wielowątkowego dzieła znany aktor, debiutujący w roli reżysera pełnometrażowego obrazu? Obawiam się, że efekt może być rozczarowujący, choć mam nadzieję, że tym razem się pomylę i wyjdę z kina przyjemnie zaskoczona. Premiera 27 stycznia. Czekam.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję na porównanie z filmem niedługo. Pozdrawiam, świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że takowe ukaże się na początku przyszłego tygodnia.
      Dziękuję za miłe słowa, również pozdrawiam.

      Usuń