O Michalinie Wisłockiej po raz pierwszy usłyszałam w roku
1996, kiedy to w wyniku „sztokholmskiej tragedii” na usta wszystkich Polaków trafiła
Wisława „Wisłocka” Szymborska. Zresztą taka pomyłka zdarzyła się nie ostatni
raz, do historii przeszedł już słynny wpis wicemarszałek Wandy Nowickiej, która
z rozpędu wraz z Noblistką po raz drugi uśmierciła zmarłą w 2005 r. słynną
seksuolog.
Wisłocka żyła w świadomości starszego pokolenia Polaków, jej
Sztuka kochania była dość poczytnym
dziełem, które przekazywane sobie w szkole pod ławką wywoływało rumieńce na
twarzy niejednego podlotka. Dzisiaj ta
postać może wkroczyć również do życia tych młodszych, a to za sprawą
najnowszego obrazu producentów Bogów.
