Gdybym miała polecić komuś prawdziwą, męską literaturę, bez
wątpienia byłby to Twardoch i jego najnowsza powieść. Król ma bowiem wszystko o czym prawdziwy (stereotypowy) mężczyzna
chce słyszeć: przemoc i seks. Są samochody, jest sport (i to nie byle jaki –
boks), nie zabrakło również lejącego się strumieniami alkoholu.
A dla tych, których ambicje sięgają nieco dalej również mam
dobrą wiadomość: Król to solidnie
napisana powieść, gdzie obok poćwiartowanego ciała znajdzie się również chwila
na odrobinę liryzmu i refleksji. Ale to tak symbolicznie, bo od przybytku głowa
czasem może jednak zaboleć. I to dość mocno.