W tym roku najwięcej nominacji do Oscarów zdobył uroczy film
Damiena Chazelle, słodki musical opatrzony pretensjonalnym tytułem La La Land. Ta produkcja firmowana przez
rozśpiewanego Ryana Goslinga i roztańczoną Emmę Stone okazała się skrywać coś
więcej, niż kolejną błahą historię o spełniającym marzenia Hollywood i o
miłości, która jest w stanie zwyciężyć wszystko.
Bo La La Land nie
jest kolejnym cukierkowym obrazem. To film, który pod warstwą lukru skrywa
gorzki odautorski komentarz dotyczący współczesnego kina.
A co sprawia, że ogląda się go tak dobrze?

